Adwent… czyli coraz bliżej Święta

Adwent… czyli coraz bliżej Święta

Migające kolorowe światełka, przystrojone choinki czekające na sterty prezentów, tysiące promocji zachęcających do kupowania prezentów dla bliskich, przyjaciół i krewnych. To wszystko brzmi tak, jakbyśmy już dziś świętowali Boże Narodzenie. Tymczasem jest koniec listopada. Przed nami jeszcze kilka tygodni, które będą upływać w takiej właśnie atmosferze. Lecz obok tych wszystkich komercyjnych aspektów zbliżających się tygodni jest jeszcze coś.

Jest czas, który wielu z nas celebruje, a który jeszcze bardziej przybliża nam tajemnicę Bożego Narodzenia i do niej przygotowuje. Jest nim Adwent – okres przygotowania, wyciszenia, zadumy i praktykowania licznych tradycji i zwyczajów, które znamy mniej lub bardziej.

Brzmi ciekawie? Przypomnijmy sobie zatem najważniejsze aspekty tego okresu.

Dawno, dawno temu…

Zacznijmy od samego wyjaśnienia słowa „adwent”, które oznacza przyjście, przybycie. Początki obchodzenia tego okresu datuje się na IV w. i był to czas przygotowujący do obchodów święta Objawienia Pańskiego, a dopiero z czasem stał się okresem przygotowującym do świąt Bożego Narodzenia. Dziś jest oficjalnym przygotowaniem liturgicznym do tych najbardziej wyczekiwanych ze względu na swoją atmosferę świąt.

Bogata historia Adwentu implikuje jednocześnie przeświadczenie, że i tradycje związane z jego obchodami powinny być nad wyraz bogate. Czy tak faktycznie jest? Pewnie tak, tylko nie każdy z nas jest tego do końca świadomy. Przybliżmy zatem kilka najważniejszych zwyczajów adwentowych.

Z lampionami w dłoniach

Często zapytani o Adwent i jego symbole, szybko szukamy właściwej odpowiedzi. Nagle pojawia się ich mnóstwo, więc która pierwsza. OK, niech będzie – są to roraty. Jest to niewątpliwie charakterystyczne wydarzenie w tym okresie, które ma nas przygotować do zbliżających się świąt. Roraty – mówiąc najprościej są Mszą św. wotywną o Najświętszej Maryi Pannie, która znana była już w XIII w. Jak tradycja podpowiada, roraty powinny się zaczynać o zmroku, a kończyć przed świtem. Dlatego też, często spotykamy się z celebrowaniem ich we wczesnych godzinach rannych. Charakterystycznym elementem Mszy roratniej jest niewątpliwie zapalona duża, przystrojona białą lub niebieską wstążką świeca, nazywana roratką. Ta majestatyczna świeca jest symbolem Maryi, która wśród mroków, w swoim łonie nosi Światłość – czyli Chrystusa. I oczywiście lampiony, które są nieodzownie związane z roratami. Podążający na nabożeństwo ludzie, właśnie z lampionami w dłoniach podążali do kościoła na nabożeństwo. Często widzimy te sceny na różnych obrazach, obrazkach czy przekazach. Kojarzycie, prawda? 😊

Po roratach czas na piękny zwyczaj adwentowy, który coraz bardziej jest popularyzowany – wieniec adwentowy Jego początków należy upatrywać w pogańskiej tradycji, kiedy to dawni mieszkańcy wschodnich Niemiec na przełomie listopada i grudnia czcili światło. Zwyczaj ten z czasem został przejęty przez kościół. I tak wieniec, który wykonywany jest z gałązek drzewa iglastego, ma służyć do umocowania czterech świec, symbolizujących cztery niedziele adwentu. Ciekawostką jest, iż początkowo umieszczane na wieńcu świece, musiały być w kolorze szat liturgicznych. Zatem umieszczano trzy fioletowe i jedną różową na trzecią niedzielę Gaudate. Do dziś taki zwyczaj obowiązuje w Austrii. Obecnie natomiast najczęściej spotykamy ustawione na wieńcu adwentowym świece w jednym kolorze, najczęściej czerwonym, który wyraża radość oczekiwania. Gotowy wieniec stawiano na stole lub podwieszano do sufitu na czterech wstęgach i każdej niedzieli zapalano kolejną świecę. Zwyczaj wieńca adwentowego znany jest w wielu krajach na świecie. We Francji na przykład taki wieniec zawiesza się na drzwiach wejściowych, aby obwieścić przychodzącym do domu gościom, że w tym domu króluje już duch Bożego Narodzenia. Co ciekawe wieniec powinno się zrobić samodzielnie, z rzeczy znalezionych w lesie. A więc nie idziemy na łatwiznę 😊. Do pracy – czasu już niewiele.

Jeśli nie przekonała Was ta forma wianka, to może do spróbujmy na sposób austriacki. Wieńce adwentowe zadomowiły się tu dopiero w latach 40. XX wieku, zaś pierwszy wieniec sporządził ewangelicki teolog Johann Hinrich Wichern sto lat wcześniej w Niemczech. I tak w Austrii na wieńcu znajdziemy cztery białe większe świece, symbolizujące niedziele adwentu, które otoczone są dziewiętnastoma mniejszymi czerwonymi świeczkami – symbolizującymi dni powszednie. I oczywiście króluje wielka symbolika – zielone gałązki wieńca to symbol życia, natomiast zapalane kolejno w miarę upływających dni i tygodni świece, to światło Chrystusa.

Ciekawym zwyczajem i obecnie dość często już spotykanym jest umieszczanie w oknach domu pnia adwentowego, wykonanego z surowego, niekorowanego drewna. Brzmi interesująco? Ale to jeszcze nie cały opis zwyczaju. W pniu, w specjalnie wydrążonych otworach umieszcza się świece – tym razem nie cztery, a pięć. A mianowicie – cztery świece adwentowe np. czerwone i jedną – białą, symbolizującą oczekiwanego Chrystusa. Ponieważ zwyczaj ten można najczęściej spotkać w krajach Europy Zachodniej, to można zaobserwować również inną jego wersję. A mianowicie zamiast czterech świec, wierni umieszczają mniejsze świeczki na wszystkie dni adwentu. Codziennie zapalają jedną, a w Wigilię umieszczoną w centralnej części, najwyższą świecę. Pień adwentowy jest bardzo ciekawym zwyczajem i coraz bardziej znanym w kolejnych krajach. Jeśli jeszcze nie zagościł w naszych domach, to czas to nadrobić.

Najdziwniejsze kalendarze adwentowe

Kalendarz adwentowy – któż by go nie znał… I nie lubił?
Okienka i czekoladki, czekoladunie… Sam zwyczaj posługiwania się kalendarzem adwentowym wywodzi się z tradycji protestanckiej końca XIX wieku. I każdy z nas kojarzy te 24 okienka, w których skrywają się słodycze, czekoladki, pyszności, a wszystko po to, aby dzieciom umilić czas oczekiwania do świąt. Oryginalny kalendarz słodkości jednak nie zawierał.

Co zatem było w środku? W okienkach kalendarza adwentowego umieszczane były cytaty biblijne, różne przemyślenia, a także zobowiązania, które dzieci podejmowały na czas Adwentu. Dziś jest nieco inaczej, bardziej słodko. A z ciekawostek – Francja zasługuje na uwagę, gdyż tu tradycyjny kalendarz adwentowy był…szyty. Były to najczęściej czerwone woreczki, w których znajdowały się słodycze lub zabawki na każdy dzień adwentu. Dziś taka francuska forma kalendarza pozostaje już tylko we wspomnieniach. A szkoda, bo mógłby być świetną alternatywą do tego, który obecnie  kupujemy w postaci tekturowej.

W tej innej perspektywie spojrzenia na kalendarz adwentowy nie można nie wspomnieć o bardzo ciekawych jego formach, wręcz gigantycznych w postaci dekoracji europejskich ratuszy. I tak na przykład w Wiedniu czy Miśni, na czas Adwentu w oknach ratusza pojawiają się zamknięte okiennice z datami, które następnie każdego dnia są otwierane. I tak do Wigilii. A wszystko w otoczeniu bajkowych jarmarków, które jeszcze bardziej podkreślają ważność tego zwyczaju.

Jarmarki – najpiękniej pachnący zwyczaj adwentowy

I oczywiście czas na przywołane już – jarmarki adwentowe.
O ile jeszcze kilkanaście lat temu, odbywały się w niektórych tylko państwach, to dziś królują na ulicach praktycznie wszystkich największych miast Europy. Najstarsze z nich swoją historią sięgają XIII wieku w Austrii czy XIV wieku w Niemczech. Od zawsze natomiast odbywały się w plenerach, na placach miejskich czy ulicach. Wówczas zaułki miejskie udekorowane były małymi straganami przepełnionymi świąteczną atmosferą, gdzie można było kupić ozdoby choinkowe, artykuły rękodzielnicze czy lokalne produkty. I tak jest do dzisiaj. Każdy, kto choć raz był na takim jarmarku, czy to w Polsce, czy Niemczech i Austrii zgodzi się bez wątpienia, iż królująca tam atmosfera świąteczna, w asyście słyszanych kolęd czy pastorałek jest niezapomniana. Do tego najczęściej dochodzą również liczne koncerty, spotkania rodzinne czy wśród przyjaciół i wszechobecna woń grzanego wina czy pierników, których nie można nie skosztować. Przeżycie, do którego wraca się każdego roku z wielkim sentymentem. Czy w tym roku też? Niestety nie – w tym roku wracamy na jarmarki tylko wspomnieniami.

Sianko nie tylko pod świątecznym obrusem

Wieniec, kalendarz czy jarmarki są najbardziej znanymi zwyczajami adwentowymi, ale nie jedynymi. W temacie adwentu nie można nie wspomnieć o rodzinnym odgrywaniu scen biblijnych, które swoją tradycję ma w średniowiecznych misteriach. W niektórych domach, do dziś jest pielęgnowany ten zwyczaj, gdzie cała rodzina wciela się w postaci biblijne i próbuje odegrać scenę biblijną czy to Zwiastowanie, czy Nawiedzenie św. Elżbiety czy też jeszcze inną. Jest to nie tylko dobra forma duchowego przygotowania się do świętowania, ale również forma przekazania ważnych treści biblijnych i budowania relacji rodzinnych. Trochę jak jasełka, tylko rodzinne, choć scenki te nie muszą koniecznie nawiązywać do treści bożonarodzeniowych. Zabawy przy tym i śmiechu co niemiara.

Wspominając zwyczaje adwentowe nie można też zapomnieć o zwyczaju wieczornicy adwentowej. Znacie?
Jest to zwyczaj, który był znany i praktykowany w Polsce już w XVI w. Długie, grudniowe wieczory sprzyjały organizowaniu spotkań religijnych, które nazywano właśnie wieczornicą. Na tych spotkaniach gromadziła się rodzina, często sąsiedzi czy znajomi. Wszyscy oddawali się jakiejś ręcznej pracy, której towarzyszyło czytanie Pisma Świętego, żywotów świętych czy śpiewanie pieśni adwentowych. Zdawałoby się, że dziś zwyczaj ten nie jest już tak praktykowany. Nic bardziej mylnego. W wielu domach w okresie Adwentu wieczornice nadal są organizowane i przeżywane.

Innym ciekawym zwyczajem jest również tradycja tzw. sianka dobrych uczynków, który dziś bardzo dobrze znany jest przede wszystkim we Francji. W pierwszą niedzielę Adwentu, rodzice pokazują dzieciom pusty żłobek. Przez kolejne dni dziecko wkłada do niego dokładnie tyle słomek siana, ile dobrych uczynków spełniło każdego dnia. Dzieci w tej intencji bardzo się starają, a wszystko po to, aby stawać się lepszym i aby żłobek był pełen sianka jak narodzi się Boża Dziecina. Zwyczaj ciekawy i z przesłaniem wychowawczym😊. Jak myślicie?

Wśród przywołanych zwyczajów i tradycji adwentowych są jeszcze zapewne i takie, o których albo zapomnieliśmy, albo też po prostu ich nie poznaliśmy. Jak to w każdym przypadku bywa, co kraj to obyczaj i co rodzina to też może pojawić się inny zwyczaj. Dlatego też, stojąc u progu zbliżającego się Adwentu, podzielcie się z nami Waszymi zwyczajami. Może macie jakieś ciekawe zdjęcia, może jakąś swoją przygodę związaną z tym czasem oczekiwania… piszcie, przysyłajcie – będą nam w tym Adwencie towarzyszyć.

Agnieszka Paciorkowska

 

 

 

 

 

 

About Author

client-photo-1
Astur4-cms

Komentarze

Dodaj komentarz

19 − dziesięć =