Sam i Ruby – moi pradziadkowie

RODZINA WALKERSÓW – SAM i RUBY – rodzice babci Dolores – moi pradziadkowie

Babcia – żona dziadka Maxa miała na imię Dolores. Dziwne imię w samym środku Australii, prawda? Zaraz wyjaśnię skąd się wzięło, ale najpierw opowiem o rodzinie Walkersów. Babcia Dolores Walkers pochodziła z zamożnej rodziny, która od wielu pokoleń zamieszkiwała we wschodniej części interioru australijskiego. Jej ojciec – Sam Walkers przejął majątek po swoim ojcu. W młodym wieku ożenił się z Ruby Brown – dziewczyną pochodzącą z mniej bogatego domu, ale twardo stąpającą po ziemi.

Dla Sama było to o tyle ważne, gdyż prowadzenie farmy w ogóle go nie pociągało. Sam miał naturę humanisty – romantyka. Daleko mu było do roli farmera, dlatego też spodnie na farmie Walkersów  nosiła jego żona Ruby. Sam lubił czytać książki, słuchać muzyki. Grał na banjo, na flecie, na bumerangach, a nawet potrafił zagrać na didgeridoo – drewnianej trąbie, którą Aborygeni  wykorzystują do dziś do swoich rytuałów. Sam uwielbiał oglądać filmy. Niestety, na farmach nie mieli jeszcze wtedy telewizorów. Dostęp do kinematografii mieli dwa razy do roku, kiedy to  przyjeżdżało na farmę obwoźne kino. Na prośbę Sama zatrzymywali się na kilka dni na farmie. Właściciele kinematografu gościli się w domu, a Sam oglądał nieprzerwanie cały repertuar, jaki mieli ze sobą.

To właśnie po obejrzeniu jakiegoś hiszpańskiego filmu, tak mu się spodobała główna bohaterka Dolores, że pragnął zatrzymać ją na dłużej na tym swoim pustkowiu. Jego żona właśnie spodziewała się dziecka. Jak tylko Ruby urodziła córkę, Sam postanowił nazwać ją Dolores, na cześć uwielbianej bohaterki filmowej. Ruby protestowała, ale w końcu Sam i tak postawił na swoim i bez wiedzy żony zapisał w urzędzie swoją córkę, nadając jej hiszpańskie imię Dolores.

Kiedy mała Dolores miała kilka lat, jej matka ciężko zachorowała i niestety przegrała walkę z chorobą. Medycyna w tamtych czasach nie była jeszcze na tak wysokim poziomie. Mimo środków finansowych, jakimi dysponował Sam Walkers, nie udało mu się uratować żony. Dla niego to była potrójna tragedia. Po pierwsze,  stracił żonę, którą bardzo kochał. Po drugie, został sam z córką, dla której musiał być teraz obojgiem rodziców. A po trzecie, stracił również zarządcę swojej farmy, bo Ruby zarządzała majątkiem o wiele lepiej niż on by to robił.

Od tego momentu zmuszony został do  zmiany swojego beztroskiego  życia. Był pewien, że sobie nie poradzi. Musiał odłożyć na bok swoje zamiłowanie do literatury, muzyki czy filmu. Teraz priorytetem stała się farma i córka. I jednej i drugiej zaczął poświęcać cały swój czas. Szybko przekonał się, że jak się chce, to można wszystko zrobić.

Życie na farmie zaczęło powoli wracać do swojego normalnego rytmu, jak w czasie, kiedy żyła Ruby. Sam zatrudnił ekonoma do prowadzenia farmy, a sam bacznie się przyglądał i uczył wszystkiego. Dolores rosła w oczach i z dnia na dzień jej wizerunek stawał się podobny do matki. Sam kochał córkę do szaleństwa. Nie żałował jej niczego, ale też nie rozpieszczał dziewczynki. Wiedział, że musiał być dla niej ojcem i zastąpić jej również matkę. Nigdy się już nie ożenił i nie miał innych dzieci. Córka Dolores została jedyną jego miłością.

Dalszą historię babci Dolores opowiem Wam następnym razem.

Tymczasem mara – mara

 

 

About Author

client-photo-1
Astur4-manager