Wujek Alexander

RODZINA ROMERÓW: WUJEK ALEXANDER

 

Gdy urodził się wujek Aleksander – najmłodszy brat taty, mój tato był już prawą ręką dziadka Maxa. Nie był jeszcze pełnoletni, ale już całkiem dobrze radził sobie z pracą na farmie. Wiadomo było już, że to Dan obejmie Ranczo, gdy dziadek Max nie będzie w stanie kierować farmą. Gdy Ali był mały ( nikt  na niego nie mówił Alexander, wszyscy używali zdrobnienia –  mały Ali ), rodzina zastanawiała się, co z niego wyrośnie, co będzie chciał w życiu robić. Niejednokrotnie już życie pokazało, że w rodzinie Romerów, każdy chodzi swoimi drogami i nie sposób nic przewidzieć, ani nic zaplanować w stosunku do mieszkańców Ranczo.

Na odpowiedź, rodzina nie musiała długo czekać. Ali od najmłodszych lat przejawiał zainteresowanie techniką. Jak opowiadał niejednokrotnie dziadek Max, mały Ali wciąż chodził za dorosłymi i zadawał pytania: „A to dlaczego tak ?, A to  po co ? , A z czego to ? itd. Wszyscy w rodzinie przyzwyczaili się do tego, ale tylko dziadek miał najwięcej cierpliwości do swojego najmłodszego syna. Niestrudzenie odpowiadał małemu Alemu na wszystkie pytania i do tego jeszcze udzielał mu szczegółowych wyjaśnień.

Ali chciał poznać wszystko, co go otaczało. Szczególnie interesowały go maszyny na ranczo oraz samochody. Cały czas kręcił się koło dziadka, podpatrując co ten robi i jak to robi. Babcia Dolores nie raz załamywała ręce, wołając: „ O, kunapipi, przecież on zaraz zrobi sobie krzywdę. Maxiu, nie masz dla tego dzieciaka litości” A dziadek Max był bardzo zadowolony, że Ali jest tak ciekawy świata technicznego. Chętnie mu wszystko udostępniał, pokazywał, tłumaczył  i wyjaśniał wątpliwości dzieciaka.

Alego najbardziej interesowały samochody i wszystko, co się w nich ruszało. Rozkręcał elementy  na części pierwsze, a potem składał ponownie. Przyswajał sobie, co z czego jest zbudowane, jak którą część wykorzystać. Kiedy podrósł, ojciec zabierał go do Brisbane, tam kupowali różne części, które potem Ali wykorzystywał do naprawiania maszyn. Niejedno urządzenie zepsuł bezpowrotnie, ale też     i niejedno naprawił. Gdy w domu coś się zepsuło, to  mówiło się:  idź do Alego, to ci naprawi. Gdy tylko coś nie działało w jakimś aucie, Ali starał się sam to naprawić. Najpierw dziadek Max mu pomagał, ale szybko okazało się, że uczeń przerósł mistrza.  W końcu  Ali został królem wszelkich napraw w rodzinie.

Gdy Ali skończył szkołę w Brisbane, oczywiście samochodową, był już prawie dorosły. Znalazł sobie pracę w jednym z warsztatów samochodowych w mieście, wynajął mieszkanie i wyprowadził się z Ranczo.

Po niedługim czasie przyjechał do domu, oznajmiając rodzinie, że otwiera w Toowoombie swój własny warsztat naprawy samochodów. Nazwał go warsztat „U Alexa”. Swoją ciężką pracą i zdolnościom, zdobył wielu zadowolonych klientów i jego warsztat szybko zyskał renomę w okolicy. Wszyscy w rodzinie korzystali z jego usług.  Z czasem zaczął myśleć o rozszerzeniu swojej działalności i przeniesieniu głównego warsztatu do Brisbane.

Jestem pewny, że mu się to udało. Dawno nie  byłem na Ranczo, ani w Brisbane, nie miałem też informacji o Alim.  W wyszukiwarce Google znalazłem swego czasu sieć warsztatów samochodowych  „U Alexa” rozsianych po całym wschodnim wybrzeżu Australii.

Zatem mogę mieć pewność, że wujkowi Alexandrowi się powiodło…

About Author

client-photo-1
Astur4-manager