RODZINA ROMERÓW – mój tata DAN

Mój tata Dan był pierworodnym synem dziadka Maxa i babci Dolores. Cała rodzina była szczęśliwa, bo od wielu lat nie było dzieci na Ranczo Romerów. Pradziadek Josh, niestety nie doczekał się wnuka, natomiast prababcia Ella, choć po śmierci dziadka podupadła na zdrowiu, to widząc w łóżeczku małego Dana, nabierała sił. Bardzo chciała jak najdłużej cieszyć się z nowego członka rodziny. Jej radość była tym większa, że w krótkim czasie dowiedziała się o kolejnym dziecku Maxa i Dolores. Niestety, gdy Clara przyszła na świat, prababci Elli już z nami nie było.

Mój tata, bardzo sobie wziął do serca tradycje rodzinne i jako najstarszy syn Romerów, od dziecka przygotowywał się do objęcia w przyszłości ranczo po swoich rodzicach. Interesował się wszystkim, co się działo na farmie. Bardzo lubił zwierzęta i rośliny. Od najmłodszych lat pomagał swojemu ojcu, czy to przy bydle, owcach czy na roli. Szybko się uczył, a poznawanie coraz to nowych tajników prowadzenia ranczo, bardzo mu odpowiadało.

Dziadek Max był bardzo zadowolony. Widział w chłopaku duży potencjał i wspomagał go, jak tylko mógł. Dan zaczął prenumerować fachowe czasopisma, jeździć do miasta, wymieniać doświadczenia z innymi farmerami. Uczestniczył we wszystkich, organizowanych w bliższej i dalszej odległości, targach rolnych, hodowlanych. Pracował na ranczo i uczył się zaocznie. Z wyróżnieniem pozdawał wszystkie egzaminy. Gdy już osiągnął tytuł rolnika i hodowcy, nie spoczął na laurach, tylko dalej zbierał nowinki ze świata. Był zafascynowany wszelkimi nowościami i  chciał wprowadzać je w życie. Dziadek Max mu nie bronił. Miał do niego ogromne zaufanie i szybciej, niż to nakazywała tradycja, przekazał ster na Ranczo Romerów w ręce swego syna Dana.

W dniu, kiedy Dan oficjalnie został właścicielem Ranczo Romerów, dziadek Max napisał w kronice rodzinnej – „ Dan, otrzymawszy ode mnie i od Dolores symboliczne klucze do Ranczo, miał łzy szczęścia w oczach. Widzieliśmy jak jego serce się raduje, że teraz on będzie właścicielem naszej ziemi. Dan nigdy nie był wyrachowany, więc nie chodziło mu o ten wielki majątek, jakim jest  Ranczo, tylko o odpowiedzialność. Teraz on Dan Romer zostaje „ojcem rodziny Romerów” i choć dopiero stał się pełnoletni, to w gruncie rzeczy jest najbardziej dorosły z nas wszystkim. Jestem dumny, że mam takiego syna i że możemy jemu powierzyć naszą ojcowiznę. Oboje z Dolores jesteśmy pewni, że będzie  dobrze na niej gospodarzył i pomnażał rodzinne dobra ku lepszej przyszłości kolejnych pokoleń”

Piękny wpis dziadka Maxa do rodzinnej kroniki, sprawił, że czytając to, poczułem się tak dumny ze swojego taty, a jednocześnie spojrzałem na swoje życie i z przykrością stwierdziłem jak bardzo daleko mi do mojego ojca.

Muszę jeszcze wyjaśnić o co chodzi z tymi kluczami. Otóż pamiętacie historię, którą opowiadałem kiedyś o naszym protoplaście Samuelu Romerze, który ponad dwieście lat temu założył nasze rodzinne Ranczo? Otóż ten Samuel mój pra, pra pra…… dziadek pozostawił po sobie klucz – taki wielki ciężki klucz, którym kiedyś pewnie on sam zamykał kłódkę do pomieszczenia, w którym były zwierzęta domowe. Dawniej nie zamykano domu na klucz, tylko na noc zamykano oborę czy stajnię, po to by w nocy nic złego nie spotkało zwierząt. Potem dodano do tego historycznego klucza, drugi klucz – również w ciekawej formie, zapewne ten to już klucz od domu. Tak więc w rodzinnym sejfie są dwa klucze, symboliczne klucze do Ranczo Romerów, przekazywane przez starsze pokolenie każdemu kolejnemu właścicielowi Ranczo, zwykle pierworodnemu synowi. Taką mamy tradycje w rodzinie i każde pokolenie ją kultywuje. Tak samo jak pisanie kroniki rodzinnej. To naprawdę piękne tradycje i jestem bardzo dumny z tego, że jestem członkiem Rodziny Romerów.

About Author

client-photo-1
Astur4-manager