RODZINA ROMERÓW  – CIOCIA CLARA

 

Mój tato Dan miał czworo rodzeństwa. On był pierworodnym synem babci Dolores i dziadka Maxa. Potem urodziła się Clara, wujek Frank, wujek Alexander i najmłodsza siostra Bonita. Jak mówiła babcia Dolores chłopcy to wykapani Romerowie, natomiast dziewczynki wdały się w jej rodzinę, czyli w ród Walkersów.

Clara rzeczywiście była podobna do prababci Ruby Walkers. Wszyscy to widzieli, ale najbardziej cieszył się z tego pradziadek Sam Walkers. Ruby, przedwcześnie zmarła żona, zostawiła pustkę w jego życiu. Córka Dolores przez cały czas mu ją wypełniała, ale gdy odeszła z farmy ( najpierw do szkoły,  potem po wyjściu za mąż, na Ranczo Romerów ), pradziadek Sam czuł się bardzo samotny i tęsknił zarówno za żoną jak i za córką.

Gdy zobaczył po raz pierwszy Clarę, swoją wnuczkę, miał przed oczami swoją żonę. Wróciły wszystkie wspomnienia i odżyło jego niemłode już serce. Przyjeżdżał często na Ranczo Romerów. Lubił wszystkie dzieci swojej córki, ale Clarę kochał najbardziej.

Dziewczynka widząc, że dziadek Sam poświęca jej najwięcej uwagi, też mu się odwdzięczała swoją miłością. Z czasem zaczęła jeździć na farmę Walkersów i zostawać tam z dziadkiem na kilka dni. Lubiła ten drugi dom, lubiła tę ciszę, nie zmąconą krzykiem młodszego rodzeństwa. Czuła jakby miała dwa domy. Ale przede wszystkim lubiła towarzystwo dziadka, który momentami  zastępował jej rodziców.

Dziadek Max i babcia Dolores nie byli szczególnie zachwyceni z tego powodu. Na Ranczo jednak rodziły się nowe dzieci, obowiązków i pracy przybywało. Uznali w końcu, że opieka pradziadka Sama nad Clarą jest wystarczająca i mogą mu ją powierzać, kiedy tylko Clara i dziadek będą chcieli.

Clara przez jakiś czas mieszkała nawet u pradziadka Sama. Miała tam swój drugi pokój i wszystko czego potrzebowała, a przede wszystkim nieograniczoną miłość swojego dziadka.  Uczyła się na farmie przez radio, tak jak większość dzieci na farmach rozrzuconych po pustyni australijskiej. Gdy zatęskniła do rodziny, dziadek zawoził ja na Ranczo. Jak jej się znudziło mieszkanie w domu, dziadek Sam przyjeżdżał na Ranczo i zabierał wnuczkę na swoją farmę.

I tak mijały lata. Clara podrosła i nauka zdalna już nie wystarczała. Rodzice zapisali ją do stacjonarnej szkoły w Brisbane, gdzie kontynuowała naukę w szkole ekonomicznej. Uczyła się zarządzania gospodarstwem, ekonomii, rolnictwa. Kiedy miała już kilkanaście lat, dziadek Sam niejako namaścił ją na swoją spadkobierczynię. Na początku była bardzo dumna, że zostanie dziedziczką ogromnej fortuny. Potem zaś życie w Brisbane nieco zweryfikowało jej poglądy.

Poznała przystojnego Rogera, który w przeciwieństwie do niej i jej rodziny od lat mieszkał w mieście. Zycie na wsi było mu całkiem obce. Studiował prawo. Tuż przed zakończeniem studiów, załatwił sobie pracę w kancelarii prawnej, a w przyszłości miał zamiar przystąpić do spółki prawniczej swojego ojca i stryja. Właśnie tam chciał robić karierę wraz ze swym starszym  kuzynem, który już zakończył studia i lada chwila miał zdawać egzamin aplikancki.

Roger traktował znajomość z Clarą bardzo poważnie.  Podobała mu się  dziewczyna, która  tak twardo stąpała po ziemi. Zaczął nawet snuć plany, co by było gdyby zostali małżeństwem. Clara też zakochana była po uszy. To na jego widok, jej serce zabiło mocniej po raz pierwszy.

Któregoś dnia po przyjeździe do dziadka, opowiedziała mu o Rogerze. Powiedziała jakim darzy go uczuciem i o tym, że razem już snują wspólne plany na przyszłość. Dziadek wysłuchał wnuczki, i choć nie był zadowolony z obrotu sprawy, to nie dał tego po sobie poznać. On już sobie ułożył cały plan na resztę życia i Clara miała grać w nim główną rolę. Już przepisał na wnuczkę całą farmę i głęboko wierzył, że Clara w niej zamieszka, wyjdzie za mąż za farmera i razem będą kontynuować dzieło jego, jego ojca i jego dziadka Walkersa. Z rodzicami Clary już wszystko wcześniej uzgodnił, niemal tak, jakby podpisał z nimi umowę dotyczącą dalszego losu ich córki.

Babcia Dolores nie miała absolutnie nic przeciwko temu. Ona też bardzo chciała, aby majątek Walkersów pozostał w ich rodzinie. Zdawała sobie sprawę, że to ona przed laty opuściła farmę, pozostawiając ojca samego. Dlatego teraz, jej córka powinna kontynuować dzieło rodziny Walkersów. Z kolei dziadek Max wiedział już, że najstarszy syn Dan przejmie po nim Ranczo Romerów, więc też  nie sprzeciwiał się woli teścia czyli pradziadka Sama. Dla jego córki to mógłby być bardzo dobry start w dorosłe życie. Brakowało tylko odpowiedniego męża, który spełni oczekiwania rodziny, a przede wszystkim pomoże Clarze prowadzić farmę.

Tymczasem los, jak zwykle, namieszał w rodzinnych planach. Co prawda Clara jeszcze nie zapowiadała swojego ślubu z Rogerem, ale gdy opowiadała rodzinie o swoim wybranku, dla wszystkich było jasne, że to kwestia czasu.

I w końcu stało się. Na Święta Bożego Narodzenia, gdy cała rodzina była na Ranczo w komplecie, Roger przyjechał prosić Dolores i Maxa o rękę ich córki Clary. Sama Clara była bardzo podekscytowana, pewnie spodziewała się przyjazdu Rogera, rodzina natomiast była bardzo zaskoczona tą wizytą.  W kronikach rodzinnych dziadek Max zapisał, że to Clara pierwsza powiedziała „tak”, zanim on – ojciec zdążył powiedzieć słowo.

Tylko ona była zadowolona. Dziadek Sam jak i rodzice Clary byli bardziej przerażeni tą nowiną niż sam Roger, który zupełnie nieświadomy był wcześniejszych ustaleń rodzinnych. Zanim oficjalnie rodzice wyrazili zgodę, ( bo przecież nie mieli innego wyjścia ), zasypali Rogera stertą pytań na temat wspólnej przyszłości młodych. Choć znali odpowiedź na prawie wszystkie swoje pytania, wiedzieli, że muszą przedstawić sprawę jasno.

Roger miał bardzo wyklarowany plan na życie. Łączył go nierozłącznie z pobytem w Brisbane i pracą w kancelarii prawniczej. Nie widział siebie, w żaden sposób, jako gospodarza na farmie. Życie w mieście było dla niego tłem do robienia kariery prawniczej. Dla Clary też widział możliwość dotarcia do jakiejś firmy i podjęcia dobrze rokującej pracy. W niedalekiej przyszłości zamierzał zakupić działkę na obrzeżach Brisbane i postawić na niej dom dla siebie, dla Clary i ich przyszłych dzieci. W jego planach życiowych nie było miejsca na farmę.

Zarówno rodzice Clary jak i dziadek Sam byli zrozpaczeni.  Jednej strony bardzo kochali Clarę i chcieli by w życiu była szczęśliwa, a z drugiej strony, kładli na szalę ojcowiznę i te plany, które od lat układali dla Clary.

Roger wyczuł od razu niechęć całej rodziny do swojej osoby. Nie rozumiał dlaczego, przecież wszystko wydawało się takie proste, a i Clara przecież była za nim. Nikt mu nic nie powiedział, ale atmosfera w domu na Ranczo zrobiła się tak ciężka, że sam zdecydował opuścić Ranczo. Pożegnał się grzecznie i mimo tego, że początkowo zamierzał całe święta spędzić w domu Clary, razem z jej rodziną, szybko wyjechał z powrotem do Brisbane. Nie chciał spędzać kolejnego dnia świąt w  nieprzychylnej dla niego atmosferze.

Kiedy to się działo,  byłem wtedy jeszcze mały, nie rozumiałem wielu rzeczy. Ostre wymiany zdań pomiędzy córką a rodzicami, pomiędzy dziadkiem Maxem a pradziadkiem Samem, były dla mnie bardzo niezrozumiałe, bo do tej pory nigdy się nie kłócili. Współczułem Clarze, widziałem jak płakała po kątach, nie mogąc pogodzić się z postawą rodziny wobec swojego ukochanego. Ona przeżywała  wszystko na swój sposób: z jednej strony, ukochana osoba, z którą chciałaby spędzić resztę życia, z drugiej strony: rodzice, dziadek, których też nie mogła zawieść. Była rozdarta na pół.

Jak się zakończyła historia mojej cioci Clary i przystojnego prawnika Rogera…. opowiem Wam innym razem.

Życie, jak zwykle,  pokazało potem swój scenariusz, z którego żadna ze stron nie była zadowolona.

 

About Author

client-photo-1
Astur4-manager