RODZINA ROMERÓW: CIOCIA BONITA

Bonita to najmłodsza córka  babci i dziadka Maxa i najmłodsza siostra mojego taty.  Mała jak się urodziła, miała tak samo czarne włosy jak jej mama. Babcia Dolores widziała w niej siebie z okresu dzieciństwa. Nic więc dziwnego, że dostała również oryginalne hiszpańskie imię – Bonita.

Bonita już od najmłodszych lat przejawiała chęć do poznawania nowych rzeczy. Nauka w szkole była jej pasją. Jak tylko trochę podrosła, poinformowała rodzinę, że chce zostać nauczycielką. Nie była jeszcze w stanie sprecyzować, jakiego przedmiotu chciałaby uczyć, ale na pewno chce pracować w szkole.

Na początku wraz z innymi dziećmi, Bonita uczyła się w domu, potem wyjechała do Brisbane. Tam skończyła College z wyróżnieniem. Po czym udała do Melbourne i tam kontynuowała naukę. Studiowała lingwistykę na Univercity of Melbourne. Za namową babci Dolores, zaczęła również studiować język hiszpański. Po zakończeniu studiów rozmawiała biegłe po francusku, hiszpańsku, niemiecku i oczywiście po angielsku. Chęć poznawania kolejnych języków, krajów i ich kultur była silniejsza od niej. Zaraz po studiach wyjechała do Hiszpanii na roczny kontrakt. Podczas pobytu w Barcelonie, nauczyła się języka katalońskiego. Po powrocie do Melbourne podjęła pracę w Instytucie Języków Obcych.

Praca i nauka pochłaniały cały jej czas. Była perfekcjonistką. Nie odpuściła, dopóki nie osiągnęła zamierzonego celu. Zaangażowanie w pracę, spowodowało, że Bonita całkowicie zrezygnowała z prywatnego życia. Owszem wyjeżdżała na urlop, ale  łączyła go z charakterem poznawczym danego rejonu. Zwykle wyjeżdżała sama. Nie miała ani sympatii, ani wianuszka koleżanek. Była introwertyczką, która najlepiej czuła się w swoim towarzystwie.

Po kilku latach pracy w Melbourne, znów wyjechała do Hiszpanii. Najpierw mieszkała dłuższy czas w Madrycie, gdzie uczyła języka angielskiego. Potem przeniosła się do Barcelony i dostała posadę  wykładowcy akademickiego na Universitat de Barcelona.

Pracuje tam pewnie do dziś. Nic mi nie wiadomo, aby wyszła za mąż, czy miała dzieci. Kiedyś odwiedziłem ciocię Bonitę w Barcelonie. Przeżyłem tam wspaniałą przygodę i kiedyś Wam o niej opowiem.

Babcia Dolores była bardzo dumna z córki. Dziadek Max pewnie też, choć zawsze powtarzał, że miejsce do życia dla ich dzieci, to Australia, a nie obce, dalekie mu światy. Sam nigdy nie podróżował, nie poznał  innych kontynentów, innych kultur. Jego całym światem było Ranczo Romera. Całe życie liczył na to, że wszystkie jego dzieci, będą podzielać jego zdanie.

Jednak bardzo się mylił…

About Author

client-photo-1
Astur4-manager