Kartka z podróży z As-tur4 – Lourdes i Pireneje

KARTKA Z PODRÓŻY Z AS-tur4 – LOURDES I PIRENEJE

Imponujące widoki, wspaniałe jedzenie, tęsknota za ludźmi, którzy dawno już odcisnęli ślad w moim sercu oraz przejmująca atmosfera modlitwy i skupienia, sprawiły, że chciałam być tam już, teraz, natychmiast. Do Lourdes jeździłam systematycznie. Nie pamiętam, kiedy byłam tam po raz pierwszy, bo było to tak dawno temu. Uwielbiam to miejsce, jego historię, atmosferę i ludzi z nim związanych, zwłaszcza Bernadetę Soubirous

 

Lourdes – Bazylika

Moje pragnienie wyjazdu do Lourdes spełniło się w październiku 2019. Przyleciałam na 5 dni to tego wyjątkowego miejsca z grupką fantastycznych ludzi z Łodzi, Brzezin i okolic. Już nie raz wspólnie podbijaliśmy różne miejsca i bez wątpienia mogę przyznać, iż są wspaniałymi towarzyszami podróży i pielgrzymowania. Wiedziałam, że będzie to wyjątkowy wyjazd, w trakcie którego swoim Pielgrzymom będę mogła pokazać moje wyjątkowe Lourdes, opowiedzieć o wydarzeniach, które miały tu miejsce w XIX wieku, przedstawić Bernadetę Soubirous, a także pokazać imponujące Pireneje.

Pireneje i Sanktuarium przywitały nas deszczową pogodą. Raczej mnie to nie dziwi, gdyż o tak późnej porze, w październiku trzeba być na to przygotowanym.  Jak to wielokrotnie powtarzam, nieważna jest pogoda na zewnątrz, lecz pogoda ducha jaką mają w sobie turyści – pielgrzymi. I to się sprawdza. W drodze do hotelu ciągle słyszałam – jest fajnie, będzie dobrze, słońce wyjdzie. Miałam wrażenie, że tylko ja jestem jakaś taka pesymistyczna. Twarze moich turystów promieniały niewyobrażalnym światłem, tęsknotą i pragnieniem bycia już w Sanktuarium.

Lourdes – Bazylika

Wiedziałam, że po przyjeździe do hotelu, spędzimy tam tylko chwilę – wszyscy chcieli już odwiedzić Grotę Massabielle i pomodlić przy Matce Bożej. I znów – zamiast być pierwsza i czekać na Pielgrzymów przed hotelem – jak to zawsze bywa, byłam – ale ostatnia :(. Niebo, które płakało nad nami nie powstrzymało nas od szybkiego przejścia do Sanktuarium (nie chcę tu powiedzieć, że wręcz biegu, który również zamykałam ja 🙁 ). Już wtedy godne było podziwu wielkie pragnienie mojej grupy spotkania z Matką Bożą – miałam wrażenie, że nic ich nie zatrzyma. Ale…. Udało mi się, choć na chwilę zatrzymać Ich przy figurze Matki Bożej na placu sanktuaryjnym, no przecież chciałam opowiedzieć o miejscu, o objawieniach, przedstawić Bernadettę Soubirous. Po chwili udaliśmy się do Groty.

 

Grota Massabielle

Grota Massabielle, miejsce spotkania Bernadety Soubirous z Matką Bożą, dziś wygląda zupełnie inaczej niż w 1858 r. W głównej części figura Matki Bożej, pod nią świecznik i niewidoczne z daleka źródełko, o którym tyle się po dzień dzisiejszy mówi. Atmosfera w tym miejscu jest niepowtarzalna – przejmująca cisza, klęczący ludzie ze słowami modlitwy na ustach i w sercu spoglądają w kierunku Maryi. Od zawsze, kiedy staję w obliczu tej tajemnicy, dostrzegam wielkość wiary i nadziei wszystkich, którzy tu przybywają. Na kontemplację w tym miejscu zawsze jest za mało czasu – ale my będziemy tu przez kolejne dni. Dzięki, że dane nam to było.

Kolejne dni poświęciliśmy na poznanie Sanktuarium i samego Lourdes. Chciałam, aby moi pielgrzymi zobaczyli to wszystko, co ja mogłam zobaczyć przed rokiem, będąc tu na wyjeździe studyjnym. Wtedy to moje mniemanie, że w Lourdes widziałam już wszystko, posypało się jak domek z kart. Dlatego też teraz chciałam to nie tylko odtworzyć po raz kolejny, ale również podzielić się zdobytą wiedzą z moimi współtowarzyszami. Kolejne godziny mijały za szybko. Odwiedziliśmy Bazylikę Różańcową, Bazylikę Niepokalanego Poczęcia, całe zaplecze Sanktuarium. Ale nigdy nie zapomnę reakcji, kiedy wspólnie poszliśmy odwiedzić Bazylikę Piusa X. Podziw, zaskoczenie, niedowierzanie – tak chyba mogę określić reakcje moich Pielgrzymów, kiedy zobaczyli tę największą Bazylikę, mogącą pomieścić 25 tysięcy wiernych. Naprawdę zapiera wdech w piersiach.

Widok na Lourdes z Pic du Jer

Kolejne godziny, upływały nam na ścieżce Bernadety. Idąc za słynną niebieską linią, próbowaliśmy wczuć się w lata, kiedy to żyła św. Bernadetta. Każde z miejsc – Młyn, Dom rodzinny czy Kościół, wzbudzało w Pielgrzymach mnóstwo pozytywnych emocji, zadumę i zainteresowanie. Ale również i pytań, na które z wielką radością odpowiadałam. Odwiedziliśmy również zamek w Lourdes, w którym obecnie mieści się Muzeum Pirenejskie z licznymi eksponatami, a także podziwialiśmy panoramę Lourdes z Pic du Jer – wspaniałą i imponującą. Te wszystkie miejsca utwierdziły nas w przekonaniu o niepowtarzalności Lourdes i jego okolic.

Przepełnione modlitwą chwile spędzane w Sanktuarium, wzbogaciliśmy o turystyczne atrakcje Pirenejów. Jedną z atrakcji, które stanęły na naszej trasie były Groty Betharram. Jedna z najpiękniejszych jaskiń w Europie z finezyjnymi stalagmitami, stalaktytami zachwyciła Pielgrzymów. Nigdy nie zapomnę, tych wrażeń, którymi dzielili się po zwiedzeniu tego miejsca. Tych uśmiechów, zachwytu, emocji. Warto to miejsce odwiedzić. Myślę, że to będzie dobry temat na jeden z kolejnych wpisów!

Cirque de Gavarnie

W trakcie tych dni dużym wyzwaniem była dla nas wszystkich wyprawa do Gavarnie. To był ten dzień, który najbardziej spędzał mi sen z oczu. Na taką wyprawę koniecznie pogoda musi być dobra, inaczej nie ma sensu się tam wybierać. I choć codziennie towarzyszyła nam zmienna aura, to ten dzień bardzo mnie zaskoczył. Pięknie, słonecznie, od czasu do czasu lekki deszczyk. Widoki, które pokazywały nam się z okien busa zapowiadały nie lada gratkę. Po przybyciu na miejsce, rozpoczęliśmy spacer do Cirque de Gavarnie. Malownicza droga, wspaniałe widoki, pirenejska przyroda sprawiły, że szybko dotarliśmy do celu. Miałam wrażenie, że miejsce to czekało na nas. Chmury się rozeszły, a naszym oczom ukazał się imponujący cyrk polodowcowy mający 6 kilometrów średnicy, otoczony licznymi szczytami i malowniczym wodospadem. Cudo :). A na koniec zasłużona kawka w restauracjach w Gavarnie z widokiem na cyrk sprawiła, że byliśmy z siebie mega dumni – daliśmy radę, choć łatwo nie było :).

5 dni niesamowicie szybko minęło. Nie wiadomo kiedy… Emocje moich Pielgrzymów, zdradzały natomiast zachwyt tym miejscem, a także chęć ponownego przybycia do Lourdes. Oczywiście, wszystkie miejsca wzbudziły wielkie przeżycia, ale wydaje mi się, iż najbardziej zapamiętają wspólne wieczorne modlitwy, różaniec i procesje ze świecami. To zjednoczenie na wspólnej modlitwie bardzo mocno zintegrowało wszystkich Pielgrzymów, w wierze i nadziei.

Przyszedł czas wracać. Z żalem żegnaliśmy się z Lourdes, zapewniając że niedługo wrócimy. Bo wrócimy. I odwiedzimy wtedy jeszcze inne wspaniałe miejsca jak Pic du Midi, Pont d’Espagne czy jezioro położone na obrzeżach Lourdes.

Oczywiście – nie może Ciebie tam zabraknąć…

Agnieszka                                     

 

 

About Author

client-photo-1
Astur4-cms