Babcia Pola opowiada… Szlak Piastowski

babcia pola

Witajcie,

Dziś wyruszamy na Szlak Piastowski. Niestety nie zdołamy całego Szlaku zwiedzić w jeden weekend. Skupimy się na Ostrowie Lednickim, Gnieźnie, Biskupinie i na koniec zawitamy do Wenecji. Zaczynamy więc od początków Państwa Polskiego, które związane jest z przyjęciem  chrztu przez księcia Mieszka I, władającym wówczas  zjednoczonymi ziemiami obecnych Kujaw i Wielkopolski. Kroniki źródłowe podają różne daty przyjęcia chrztu, rozbieżność w czasie jest kilkuletnia. Aby  ujednolicić tę datę, przyjęto rok 966 jako rok przyjęcia Chrztu przez Polskę oraz  wiary katolickiej.  Nie ma też zgodności źródłowej, gdzie miała miejsce ta uroczystość. Pod uwagę bierze się katedrę w Poznaniu na Ostrowie Tumskim, katedrę w Gnieźnie oraz pallatium Mieszka I na Ostrowie Lednickim.

Naszą podróż zaczniemy właśnie od Ostrowa Lednickiego. Dzieciaki gotowe, zarówno Krystianek jak i Nelcia nie mogły doczekać się kolejnej podróży z babcią. Tym razem też będzie ciekawie.

No to ruszamy.

 

Pllatium Ostrów Lednicki

Po dojeździe do Dziekanowic nad jeziorem Lednica, zostawiamy auto na parkingu i idziemy na prom, który wozi turystów z Dziekanowic na Ostrów Lednicki i z powrotem. Rejs promem trwa krótko, ale dla dzieci to duża atrakcja. Gdy tylko dobijamy do brzegu, witają nas drewniani jeźdźcy na koniach.

Ostrów Lednicki to największa wyspa na jeziorze Lednica.

Tu właśnie odkryto średniowieczne Pallatium, które należało najprawdopodobniej do władcy ówczesnych ziem – księcia Mieszka I. Pallatium, to obecnie obiekt archeologiczny, ale zachowany w bardzo dobrym stanie i przy odrobinie wyobraźni, można zorientować się jak wygadała rezydencja księcia Polan. Jest również kaplica, w której zachowały się misy chrzcielne, co mogłoby świadczyć o tym, że właśnie tu dokonano chrztu władcy polskiego. Pallatium można obejść, trzymając się wyznaczonego toru przejścia.

Potem można jeszcze pospacerować po wyspie wzdłuż wałów drewniano ziemnych, które obrazują jak kiedyś wyglądał gród średniowieczny. Do dzieci to mało przemawia, ale trzeba im opowiedzieć historię króla Mieszka I i jego żony Dobrawy, pokazać gdzie mieli swoje komnaty, gdzie bawiły się ich dzieci i gdzie chodzili do kaplicy. Ale i tak najbardziej podobają się drewniani rycerze na koniach.

Z Dziekanowic jedziemy wzdłuż jeziora, do Lednogóry, a potem jeszcze na Pola Lednickie. Po drodze oglądamy raz jeszcze największą wyspę na jeziorze Lednica czyli Ostrów Lednicki oraz dwie mniejsze wysepki, wyspę Ledniczkę i wyspę Mewią. Na Polach Lednickich zatrzymujemy się, bo chcę dzieciom pokazać Bramę Trzeciego Tysiąclecia – Bramę Rybę. Jest to ogromna rzeźba w formie ryby symbolizującą przejście z  drugiego do trzeciego tysiąclecia. Dla katolików ma ona ogromne znaczenie. Tu bowiem odbywają się co roku Ogólnopolskie Spotkania Młodych Lednica 2000. Młodzi ludzie śpiewem i modlitwą wyznają swoją wiarę. Symboliczne przejście przez bramę oznacza zbliżanie się do Chrystusa. Dzieci oczywiście też przeszły drogę od jeziora i przekroczyły Bramę Rybę.

Teraz udajemy się do Gniezna. Dzieje tego miasta sięgają daleko w głąb historii Polski. Z Gnieznem wiąże się legenda o trzech braciach: Lechu, Czechu i Rusie. Podczas długich wędrówek bracia zatrzymali się nad jeziorem ( obecnie nazywanym Jelonek ) popatrzyli na siedem wzgórz i Lech stwierdził, że on założy tu swoje gniazdo. Pozostał w tym miejscu, a bracia poszli dalej: jeden na południe, a drugi na wschód. Miejsce, które obrał Lech na swoją siedzibę rozrosło się i do dziś uważane jest za pierwszą siedzibę – gniazdo narodu polskiego.

My udajemy się na Wzgórze Lecha, najwyższe z siedmiu otaczających miasto wzniesień. Tutaj zbudowano najważniejszy obiekt sakralny – bazylikę archikatedralną p.w. NMP i św. Wojciecha. Dzieci są mało zainteresowane zwiedzaniem katedry, choć jest ona piękna i majestatyczna. Ale gdy zaprowadziłam je do Drzwi Gnieźnieńskich, o których wcześniej im opowiedziałam, to stały i długo przyglądały się poszczególnym scenom z życia i męczeństwa św. Wojciecha przedstawionych na poszczególnych kwaterach. Parząc od dołu do góry, można prześledzić na płaskorzeźbach całe życie świętego. Bardzo się podobała dzieciom taka książka z obrazkami na drzwiach, przedstawiająca świętego. Zeszliśmy też do podziemi katedry i tam zobaczyliśmy m.in. fragmenty murów obiektu sakralnego zbudowanego przez Mieszka I, który rezydował na Ostrowie Lednickim. Opuszczamy Wzgórze Lecha, na którym znajduje się jeszcze wiele interesujących miejsc, ale dzieci już ciągną mnie na Trakt Królewski, aby między innymi szukać królików.

 

 

Zapytacie o co chodzi z tym królikami. Otóż ściągnęłam na telefon aplikację Królika Goń, która ułatwi poruszanie się po Trakcie Królewskim. Trakt Królewski to piesza trasa przez centrum miasta, łącząca  najważniejsze zabytki miasta, pomniki 5 królów polskich koronowanych w katedrze gnieźnieńskiej oraz małe zabawne postacie wspomnianych już królików. 15 postaci  królików – figurek symboli nawiązujących  do najważniejszych momentów w historii miasta. I tak możemy znaleźć królika kupca, królika rajcę, królika degustatora, królika woja, czy królika hokeistę. Dla dzieci to świetna zabawa, a przy tym nauka. Aplikacja pomaga, uczy, opowiada. Przy każdym znalezionym króliku czy królu jest historyczna zagadka, na którą trzeba odpowiedzieć i zdobywać punkty. Dla moich wnuków zagadki te są za trudne, ale i tak zabawa była przednia. Bieganie po centrum miasta i odnajdywanie coraz to nowych figurek czy pomników królów, zajęło nam całe popołudnie, aż w końcu trzeba było udać się do hotelu i odpocząć po wyczerpującym dniu. Do Gniezna jeszcze wrócimy, bo zabrakło czasu na zwiedzanie Muzeum Początków Państwa Polskiego, a to jeden z ważniejszych  punktów turystycznych na mapie Gniezna.

Następnego dnia żegnamy Gniezno, ostatni rzut oka na dominującą nad miastem katedrę. Teraz udajemy się do Biskupina. Jedziemy ok. 40 km na północ pokonując kolejne etapy Szlaku Piastowskiego. Biskupin – to mała miejscowość, w której znajduje się jeden z największych w Europie Rezerwat Archeologiczny. Tu można spędzić wiele godzin spacerując po ogromnym terenie i oglądając pozostałości i ślady dawnego osadnictwa od epoki kamienia łupanego aż do wczesnego średniowiecza.

My nie mamy tyle czasu i też zainteresowanie dzieci skupia się bardziej  na tym co przemawia do ich wyobraźni. Idziemy zatem do najciekawszej ekspozycji położonej na wyspie, czyli rekonstrukcji osady obronnej z epoki brązu i żelaza. Tutaj dzieci mają sporo atrakcji do obejrzenia: chaty drewniane, do których można wejść do środka i zobaczyć jak kiedyś mieszkali tam ich właściciele,  ulicę okalającą rząd domostw, mury obronne, bramę wjazdową z charakterystyczną wieżą. Pomiędzy domostwami krążą pracownicy muzeum ubrani w stroje z ówczesnej epoki. Dzieciom wydają się bardzo dziwni, bo ich ubranie znacząco odbiega od strojów , które my teraz nosimy. Wizyta w Rezerwacie Archeologicznym to prawdziwa lekcja historii. Myślę, że dzieci sporo zapamiętają, ale nie możemy zostać tu zbyt długo, bo przy wejściu do Muzeum  jest przystanek kolejki wąskotorowej, do której wsiądziemy i pojedziemy otwartymi wagonikami aż do Wenecji.

Ta podróż, to dopiero jest atrakcja. Kolejka jedzie powoli, można podziwiać widoki dookoła. Pogoda jest piękna i odkryty wagon pozwala cieszyć się urokami lata. Drewniane siedzenia nadają urok tej podróży. Takiego komfortu jazdy już nie spotkamy w pociągu. Po kilkunastu minutach docieramy do Wenecji na Pałukach. Dlaczego Wenecja ? Bo miejscowość leży nad trzema jeziorami: Biskupińskim, Weneckim i jeziorem Skrzynka. Tutaj  czekają na nas dwie ostatnie atrakcje na dzisiaj. Pierwsza to ruiny zamku, nazywanego czarcim zamkiem z wystawą maszyn oblężniczych. Zainteresowały one szczególnie  Krystianka. Przyglądał się każdej z osobna i zasypywał mnie pytaniami jak się z tego strzela czy też do czego służą poszczególne elementy machiny. No cóż moja militarna wiedza jest ograniczona, więc musiałam używać wyobraźni, aby zaspokoić ciekawość wnuka. Na koniec naszej wycieczki spacer do Muzeum Kolei Wąskotorowej w Wenecji. Tu z kolei mnóstwo starych parowozów, pociągów, do których można wejść i poczuć się jak podróżny z poprzedniej epoki.

I tak zakończył się nasz krótki weekend na Szlaku Piastowskim. Wrócimy tu za rok i zobaczymy kolejne miejsca związane z pierwszym Piastami na ziemiach polskich. Tymczasem pora wracać do domu. To już ostatni weekend wakacji, zaczyna się szkoła i nie będzie już czasu na wyjazdy weekendowe, choć może jeszcze uda się gdzieś, choć na krótko wyskoczyć.

Cieszę się i dziękuję Wam bardzo za to, że podróżowaliście z nami. Gdybyście jeszcze kiedyś chcieli się wybrać na weekend z nami, to dajcie znać. Moje wnuki gotowe są do podróży zawsze, a ja też nie posiedzę zbyt długo w domu.

Zatem do zobaczenia, gdzieś na kolejnym szlaku…

Babcia Pola

About Author

client-photo-1
Astur4-manager