5 wyjątkowych Jarmarków Adwentowych – przegląd bardzo subiektywny

5 wyjątkowych Jarmarków Adwentowych – przegląd bardzo subiektywny

Weź korzenne aromaty kolorowych pierników, słodki i orzeźwiający zapach pomarańczy, oraz odrobinę pachnącego olejkiem migdałowym makowca.

Następnie otocz to wszystko nastrojowym, ciepłym światłem świec. Dodaj połyskujące lampki choinkowe oraz migające brokatem ozdoby.

Tę kolorową i pachnącą mieszankę zanurz teraz w przyjemnych dźwiękach świątecznych utworów, kolęd i pastorałek, które każdy z nas z sentymentem nuci pod nosem lub już nieco odważniej podśpiewuje, kiedy nikt nie patrzy.

I teraz najważniejszy składnik – obecność bliskich nam osób – rodziny, przyjaciół, znajomych. To dzięki nim każdy dzień zmienia się w prawdziwe święto. Tego nie żałujemy i dodajemy ile się da.

Wisienką na tym świątecznym torcie będzie zimowy „cukier puder” w formie delikatnie spadających płatków śniegu.

I tak oto mamy przepis na idealną świąteczną atmosferę, na którą każdy z nas czeka z utęsknieniem. Ja jestem tego żywym przykładem. Kto zna mnie choć trochę ten wie, że najchętniej już po Dniu Niepodległości ubierałabym choinkę 😊

Święta w listopadzie ? Czemu nie!

Od wielu lat, już w pierwszym tygodniu grudnia, razem z moją mamą pieczemy świąteczne pierniczki, które swoim zapachem wypełniają cały dom. Podczas tej czynności obowiązkowo z głośników płyną radosne dźwięki kolęd. Zaraz potem szukam nowych pomysłów i inspiracji na dekoracje świąteczne w domu, a przez cały czas Adwentu w samochodzie mam włączoną playlistę ze świątecznymi piosenkami.

Uwielbiam, po prostu uwielbiam ten czas. I jak tylko mam możliwość poczucia atmosfery świąt jeszcze bardziej, to nie odmówię sobie żeby z niej skorzystać. Dlatego tak chętnie każdego roku, przynajmniej raz biorę udział w Jarmarkach Adwentowych. I przyznam szczerze, że lubię wszystkie wersje tego wydarzenia. Zarówno te małe, kameralne, jak i te z pompą, w dużych miastach, które zdają się prześcigać między sobą w wielkości jarmarków i kilometrach świetlnych łańcuchów wykorzystanych do dekoracji.  

W wielu miejscach jarmarki organizowane są jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem Adwentu. Niecierpliwi (włączając mnie oczywiście), mogą więc poczuć ten niezwykły klimat już pod koniec listopada albo na początku grudnia. To znaczy zwykle tak było, bo w tym roku jest inaczej.

Dlatego zapraszam Was tym razem w wirtualną podróż po 5 wyjątkowych Jarmarkach Adwentowych w Polsce i w Europie. Uprzedzam tylko, że będzie to przegląd bardzo subiektywny. W związku z tym, że najbardziej do mnie przemawia jedzenie, to każdy z poniższych jarmarków trafił do mojego serca przez żołądek.

1. Drezno w bożonarodzeniowym blasku świateł

Stolicę Saksonii lubię odwiedzać o każdej porze roku, ale okres poprzedzający Boże Narodzenie należy do moich ulubionych w tym mieście. Mam wrażenie, że to miasto, malowniczo położone nad Łabą, w trakcie Adwentu całe zamienia się w jeden, ogromny, bardzo kolorowy i pysznie pachnący jarmark. Pierwszy jarmark tutaj odbył się już w XV wieku, co sprawia, że jarmarki drezdeńskie są najstarszymi w Niemczech.

Najbardziej charakterystycznym wydarzeniem adwentowym w Dreźnie jest Stollenfest, z wielką świąteczną paradą poświęconą tradycyjnym wypiekom ciasta Stollen. Jest to drożdżowa strucla bożonarodzeniowa, nafaszerowana wszelkiego rodzaju bakaliami i orzechami. I nic by w tym nie było szczególnie interesującego, gdyby nie fakt, że właśnie na Stollenfest drezdeńscy cukiernicy przygotowują długą na kilka metrów, i wysoką na niemal metr struclę.  Jest ona prezentowana podczas uroczystej parady otwierającej festiwal. Wyobrażacie sobie, że z okazji 20. rocznicy festiwalu Stollen, w 2013 roku do upieczenia tradycyjnej struci zużyto 2 800 000 rodzynek !?!
Na zakończenie parady cukiernicy kroją ciasto i częstują mieszkańców i gości biorących udział w paradzie. Palce lizać!

2. Wiedeń w krainie czarów

Podczas Adwentu w stolicy Austrii można się poczuć jak w hollywoodzkim filmie, osadzonym w świątecznej scenerii. Miasto po prostu tonie w blasku migających światełek. Na większości placów rozstawiają się liczne stoiska jarmarkowe, tworząc swego rodzaju świąteczne wioski. Różnią się one między sobą tematyką i oferowanym asortymentem. Mamy tutaj jarmarki skupione typowo na wyrobach rękodzielniczych, gdzie oprócz zakupów czeka nas możliwość wzięcia udziału w warsztatach. Jarmark Adwentowy przy operze to z kolei raj dla amatorów dobrego jedzenia. Znajdziemy tam regionalne smakołyki i wyroby takie jak pierniki, sery, wędliny, wina i wiele innych. Oprócz tradycyjnych i znanych wariacji na temat grzanego wina, polecam skosztować austriackiej herbaty myśliwskiej z rumem. Smakuje bardzo oryginalnie i wspaniale rozgrzewa.
Podczas wieczornych spacerów po mieście, w wielu miejscach usłyszymy grane na żywo adwentowe i świąteczne utwory.

Dla mnie najwspanialszym wyróżnikiem wiedeńskich jarmarków jest gigantyczne lodowisko „Wiener Eistraum”, które ma powierzchnię ponad 3000 m2. Przygotowywane jest w samym centrum przy Placu Ratuszowym i obejmuje  również parkowe ścieżki, które w tym czasie pełnią funkcję szlaków dla łyżwiarzy. I w tym właśnie momencie moja wyobraźnia przenosi mnie na plan hollywoodzkiej komedii romantycznej, w której zakochane pary, ubrane w urocze zimowe swetry, kręcą piruety i padają sobie w ramiona…. 😊

3. Ogrody Tivoli w Kopenhadze – najjaśniejszy jarmark w Europie

Dania wraz ze swoją stolicą być może nie jest najczęściej wybieranym kierunkiem wśród Polaków, gównie przez odległość. Jeśli jednak zdecydujecie się na wyjazd do Kopenhagi, to zaplanujcie to koniecznie podczas Adwentu. 

I tak, oczywiście znajdziecie tam tradycyjnie skąpane w świątecznych iluminacjach miasto, które zdaje się wtedy zamieniać w ogromny lampion, wszechobecny zapach grzanego wina i pierników. Pytanie więc, po co jechać aż tak daleko?

A dlatego, że tylko w Kopenhadze są słynne Ogrody Tivoli. To jeden z najstarszych parków rozrywki na świecie, który w okresie przedświątecznym sprawia, że w każdym z nas budzi się małe dziecko, chcące jeszcze bardziej niż kiedykolwiek wypróbować każdą atrakcję.
Znajdziemy tam niemal 30 świątecznych karuzeli, diabelski młyn i kolejkę górską, stragany z dekoracjami, prezentami, przekąskami i napojami, a także duży namiot z wystawą mechanicznych skrzatów oraz lodowisko na Jeziorze Tivoli. To wszystko tworzy zachwycającą świąteczną atmosferę, którą w moim odczuciu idealnie dopełnia smak gęstej, gorącej czekolady serwowanej na jarmarkowych stoiskach.

4. Wrocław – jarmark z przytupem

Obserwując wydarzenia adwentowe w wielu miastach Polski, z czystym sumieniem możemy już stwierdzić, że zupełnie nie odbiegają one poziomem od znanych miast europejskich.

I tak, szczególne miejsce w moim sercu zajmuje jarmark bożonarodzeniowy na wrocławskim Rynku. Charakterystycznym elementem dekoracyjnym jest tutaj wielki Świąteczny Wiatrak, a wśród atrakcji dominują te dedykowane najmłodszym. W Bajkowym Lasku dzieci mogą poznać baśnie i legendy, w Zimowym Labiryncie poćwiczyć orientację w terenie, a także w różnorodnych warsztatach rozwijać umiejętności i talenty.

W licznych domkach sprzedawane są wyroby z całego świata. Znajdziemy tu biżuterię, rękodzieło, ceramikę, produkty regionalne i potrawy z najdalszych zakątków. W centralnej części Rynku możemy skosztować gorących napoi, m.in. grzanego wina w różnych wersjach. Podawane jest ono w kubkach o bardzo charakterystycznym kształcie. Tak jak w wielu miastach, także i tutaj kubeczki można zakupić i każdego roku powiększać swoją kolekcję.

Jeśli ktoś odwiedził wrocławski jarmark w ubiegłych latach, szczególnie w trakcie grudniowych weekendów doskonale wie, że wieczorową porą bywa tam tyle osób, że często trudno jest przejść z jednej strony Rynku na drugą. Mimo jednak, że tłumy bywają tam niemiłosierne, a ja nie jestem ich wielką fanką, to przymykam na to oko. A wszystko po to, żeby każdego roku, w towarzystwie przyjaciół poczuć zapach i smak Świąt najwcześniej jak to możliwe.

5.  Łomnica – świąteczna perełka w Kotlinie Jeleniogórskiej

To może być zaskoczeniem dla Was, ale uprzedzałam, że zestawienie będzie subiektywne, a ja do jarmarków w naszej pobliskiej Łomnicy mam ogromny sentyment.

W porównaniu do wyżej opisanych jest to wydarzenie bardzo kameralne i odbywa się w konkretne adwentowe weekendy, także trzeba pilnować, żeby ich nie przegapić.

Pierwszym aspektem, który mnie urzeka jest samo miejsce, czyli teren przypałacowego folwarku, w otoczeniu pięknie odrestaurowanych budynków. Plac zajmują liczni wystawcy, którzy oferują przepiękne i oryginalne wyroby. Znajdziemy tu ręcznie wykonane ozdoby, ubrania i dodatki, domowe przetwory, pierniki, nalewki, rzemieślnicze piwa, miody, sery i wędliny przygotowywane według tradycyjnych receptur, a także wiele innych produktów, obok których nie sposób przejść obojętnie. Ponadto zapraszani są lokalni artyści, którzy swoim śpiewem i muzyką umilają czas odwiedzającym. W trakcie zwiedzania możemy również odwiedzić stanowisko pracy kowala, posłuchać opowieści i zobaczyć jak w dawnych czasach wytwarzało się narzędzia i inne przedmioty.

Jednak tym, co mnie ciągnie tam każdego roku są warsztaty piernikowe. Już kilkanaście metrów przed wejściem do folwarcznej kuchni nasze nozdrza pieści przecudowny, korzenny aromat pieczonego piernikowego ciasta.
A w środku ….? W środku dzieje się magia – świąteczna, piernikowa magia. Panie kucharki, ubrane w przepiękne lniane fartuszki na bieżąco zagniatają ciasto i razem z uczestnikami warsztatów – dziećmi i ich rodzicami – wykrawają ciasteczka o różnych kształtach, wkładają do rozgrzanych piekarników, a po upieczeniu wspólnie dekorują różnokolorowymi lukrami. Powstają z tego prawdziwe dzieła piernikowej sztuki. Polecam każdemu, tym bardziej jeśli ktoś lubi zabawy w kuchni. Panie prowadzące warsztaty, chętnie dzielą się wskazówkami i przepisami. Dwa lata temu właśnie w folwarcznej kuchni dostałam przepis, który zrewolucjonizował pieczenie świątecznych pierników w moim domu 😊

Kolejność (nie)przypadkowa

Zastanawiałam się czy wybrane przeze mnie jarmarki powinnam ułożyć w konkretnej kolejności, na zasadzie rankingu, ale przyznaję, że każdy z nich jest dla mnie wyjątkowy z innych powodów. Nie sposób więc porównać je między sobą. Stąd też kolejność z jednej strony jest przypadkowa, a z drugiej nie do końca, bo intuicyjnie przychodziły mi na myśl właśnie w takim porządku.

Magiczna atmosfera jarmarków nie tylko odrywa nas od codzienności, ale też przywołuje wspomnienia związane ze Świętami i pozwala każdemu z nas, choć przez chwilę, znów poczuć się jak dziecko. Mam wrażenie, że jarmarki poprzedzające Święta Bożego Narodzenia wywołują w nas wyłącznie pozytywne wrażenia i emocje (no może poza tłumami 😉). Bo czy można oprzeć się nastrojowi wykreowanemu przez tysiące świecidełek i ozdób, zapach igliwia, pomarańczy, wanilii i korzennych przypraw, przyjemne dźwięki kolęd i pastorałek, a przede wszystkim towarzystwo znajomych, przyjaciół i rodziny?

Myślę, że można – ale po co? 😊

W tym roku, mimo, że nie możemy skorzystać z uroków tradycyjnych Jarmarków Adwentowych, możemy spróbować odtworzyć ich atmosferę we własnym domu.

Upieczmy z bliskimi pierniczki, udekorujmy pięknie każde pomieszczenie, a najlepiej przygotujmy ozdoby własnoręcznie.

W gruncie rzeczy nieistotne jest co i gdzie robimy, ważne jest to, kto nam w tym towarzyszy.

  

Edyta Grygorcewicz

About Author

client-photo-1
Astur4-manager

Komentarze

Dodaj komentarz

dwadzieścia − 8 =