„Wyszedł z domu”…i tak już zostało

Wyszedł z domu…i tak już zostało

Lubię poznawać ludzi, szczególnie w górach, bo mam wtedy wrażenie, że już na wstępie mamy swego rodzaju „wspólny mianownik”.

Kiedy szykowałam się do wyjścia w góry tamtego dnia, byłam bardzo podekscytowana.

Po pierwsze dlatego, że każde wyjście w góry wywołuje u mnie pozytywny dreszcz emocji, a po drugie, szliśmy sporą ekipą, co zapowiadało świetną zabawę i dobry czas.

A więc w drogę – ruszamy!

Atmosfera jest świetna. Cały czas ktoś się śmieje, w drodze toczą się rozmowy o wszystkim, a w trakcie postojów każdy częstuje smakołykami różnej maści.
Kolejne kilometry upływają nam nie wiadomo kiedy.
Na którymś z podejść poznaję jednego z współuczestników naszej wyprawy.

Takich rozmów się nie zapomina.
Z każdym kolejnym zdaniem czułam, że dalsza droga w jego towarzystwie to będzie niezwykła przygoda.
Bardzo dobrze pamiętam, co wtedy pomyślałam – ten człowiek jest wypełniony po brzegi pasją – pasją życia, która jest w nim żywa niczym ogień.

Całkiem niedawno, podczas kolejnej naszej wspólnej wyprawy poczułam inspirację i pragnienie, aby zaprosić go do rozmowy innej niż zwykle – rozmowy o motywacji, emocjach, pragnieniach, ale też i o podróżach, od których wszystko się zaczęło.

Pozwólcie więc, że Wam przedstawię Piotra Jochymka, który dwa lata temu, na karkonoskich szlakach zafascynował mnie najpierw swoimi opowieściami, a z każdym kolejnym zdaniem – swoją osobą.

Zapraszam Was na wyprawę, która pozwoli Wam poznać kawałek jego świata.

Edyta: Na początek wymień proszę miejsca, kraje, regiony, które odwiedziłeś do tej pory, tak abyśmy mieli punkt odniesienia i poznali Twój podróżniczy „zasięg”, bo jest on całkiem imponujący.

Piotr: Niecałe 10 lat temu zacząłem intensywnie szwędać się po regionie, w celach poznawczych i sportowych. Przemierzałem przestrzeń kilka dni w tygodniu, czasami nawet 5 albo 6. Otwierałem mapę i chciałem dotrzeć do każdego oznaczonego punktu, zanim zauważyłem, że mnóstwo ciekawych miejsc jest nie naniesionych na mapy. Są dzikie, schowane przed światem, prawie nikt ich nie odwiedza. Spędziłem tak kilka lat, głównie w polskich i czeskich Sudetach, od Gór Łużyckich na zachodzie po Góry Odrzańskie na wschodzie. Trochę przemierzałem Czeski Raj, byłem w kilku pasmach górskich polskich Karpat. Nie sposób wyliczyć tych wszystkich miejsc, jest ich naprawdę dużo. Poza tym widziałem trochę Irlandii i Holandii – bo tam pracowałem. Dziś bardzo mnie to dziwi ale pomyślałem nawet któregoś razu, że ”trochę już widziałem”. Ale kilka lat temu odwiedziłem Republikę Południowej Afryki i gdy przemierzałem ogromne przestrzennie krainy geograficzne zdałem sobie sprawę, że jednak nie widziałem nic. U nas wszystko ma inną skalę, jest niewielkie, cała Europa jest malutka, to tak naprawdę półwysep, podczas gdy kontynenty poza nią są ogromne. Nie chciałbym w żaden sposób umniejszać tego co posiadamy tutaj, w Europie, w Polsce, w Sudetach, bo można by tutaj całe życie poświęcić na odkrywanie i nie nudzić się ani przez chwilę.

Oprócz wymienionych krajów odwiedziłem jeszcze Słowację, Niemcy, Austrię, Węgry, Francję, Belgię, Hiszpanię, Andorę, Słowenię, Chorwację, Maltę, Włochy, Katar, Malezję oraz kilkukrotnie Wietnam. 

Góry Czarne w Republice Południowej Afryki

Edyta: Zamiłowanie do podróży i poznawania świata może przybierać różne formy. Jedni podróżują niejako „kolekcjonując” np. stolice państw, czy szczyty gór, inni wyjeżdżają wyłącznie po to, aby leniuchować pod palmą na plaży, a są również i tacy, których wycieczki palcem po mapie satysfakcjonują na tyle, że nie ruszają się zbyt daleko.
Na szczęście „podróże” to pojęcie bardzo pojemne i każdy znajdzie w nim przestrzeń dla siebie.

Z obserwacji ludzi, z którymi mamy do czynienia, można jednak wysnuć wniosek, że każdej osobie, której podróże są bliskie sercu, w wyborze stylu i kierunku podróżowania, towarzyszy pewien klucz – motyw przewodni.
Jak to jest z Tobą? Dlaczego właściwie wychodzisz z domu? Co Ciebie inspiruje, motywuje?

Piotr: Poznawanie i odkrywanie, czyli poniekąd zrozumienie danego fragmentu świata. W przeszłości koncentrowałem się na krajobrazach górskich, większy nacisk kładłem na aspekt sportowy. Wszędzie gdzie się pojawiałem, oczami przeszukiwałem horyzont w poszukiwaniu najwyższego szczytu i musiałem się później z nim zmierzyć. Dziś również najbardziej ciągnie mnie w góry, może dlatego, że mieszkam w górach od urodzenia, ale zmienił się „klucz” którym otwieram nowe miejsca. Tym kluczem jest różnorodność. Mamy na Ziemi ogromne zróżnicowanie krajobrazów, ekosystemów, przyrody itd. Ciągnie mnie do tego, czego jeszcze nigdy nie widziałem na własne oczy.  Nawet jeśli krajobraz ma być monotonny, ale jeszcze nie miałem z nim do czynienia to chciałbym tam być. Ogromną siłą napędową w moim przypadku jest również poznawanie świata przyrody ożywionej, różnorakich form życia. Góry są piękne, widok z nich pozwala sięgać dużo dalej niż na przykład z terenów nizinnych czy lasów deszczowych, ale zdecydowanie większą bioróżnorodność posiadają stosunkowo płaskie tereny, gdzie jest więcej wody – tam jest więcej życia. To właśnie tam można sięgnąć wzrokiem dużo dalej jeśli chodzi o zróżnicowanie form życia jakie zamieszkują naszą planetę oraz złożoność ekosystemów. To fantastyczne podróże, spacery po gatunkach, niezliczonych sposobach adaptacji do środowiska. Czasami poszukuję takiej przestrzeni aby móc zmierzyć się z jej bezwzględną surowością i z samym sobą, a przez to zbliżyć się trochę do odpowiedzi na pytanie – co ja robię na tym świecie?

Motyl przeplatka atalia
Gatunek błonkówki – pióroróg
Wylinka ważki z gatunku żagnica sina

 

 

 

 

 

 

Edyta: Czy podróżując w taki właśnie sposób – Twój własny, wykreowany i działający na Twoich zasadach – czujesz, że podczas wypraw coś się w Tobie zmienia, a być może to Ty coś zmieniasz w otaczającym Cię świecie?  Jaki przyświeca Ci cel w podążaniu taką właśnie ścieżką?

Piotr: Zmieniam się nieustannie. Z każdą, choćby najkrótszą podróżą, mam oczy coraz szerzej otwarte. Wielokrotnie zaskakuje mnie sposób, w który postrzegam miejsca w których się znajduję, bo otwieram oczy na elementy, których wcześniej nie dostrzegałem, nie miałem nawet świadomości o ich istnieniu. A ilość sposobów patrzenia jest ogromna. Często odwiedzam dane miejsce po raz wtóry bo już wiem w jaki sposób na nie spojrzeć, czego w nim wypatrywać.
Czy ja coś zmieniam? Czasami udaje mi się komuś pokazać ukrytą wartość, piękno z pozoru banalnych rzeczy, miejsc lub form życia. To przynosi dużo satysfakcji, chociaż jeszcze więcej gdy tę ukrytą wartość udaje mi się dostrzec samemu. Jeśli mam taką możliwość, dzielę się tymi spostrzeżeniami.

Edyta: Zapewne zdarza się, że w miejscach, które odwiedzasz panują ekstremalne warunki, choćby atmosferyczne, ale też możliwość spotkania groźnych zwierząt czy też trujących roślin. Jak takie sytuacje wpływają na Ciebie, na Twoje bariery, jakie uczucia w Tobie budzą?

Piotr: Trudne warunki atmosferyczne zawsze zostawiają na mnie ślady. Za każdym razem gdy  w takowych przyjdzie mi się znaleźć, kolejnego dnia jestem silniejszy i bardziej pewny siebie. Oczywiście robię to nie gubiąc przy tym zdrowego rozsądku ani świadomości, że jestem tylko człowiekiem i moja wytrzymałość jest ograniczona. Kocham życie i nie chciałbym go stracić w głupi sposób, jest przecież jeszcze tyle do odkrycia. Prawda?
Zdarzyło mi się kilka razy przeczekać lub nawet wycofać, gdy warunki były zbyt ekstremalne. Co do groźnych gatunków, to staram się je zrozumieć, poznać choćby w minimalny sposób jeszcze przed możliwym spotkaniem ich na swojej drodze, tak aby móc wiedzieć czego się spodziewać, jak duży dystans utrzymywać, jak się zachować. Chociaż zdarzyło mi się wielokrotnie być zbyt blisko, być w zasięgu instynktu obronnego zwierząt i ponieść tego, na szczęście, niegroźne konsekwencje. To niezwykłe doświadczenia, uczące pokory i szacunku. Nie ukrywam, że jestem empirykiem i uważam, że najbardziej pouczające są te zdarzenia, które mogę poczuć na własnej skórze. Cenię je sobie bardzo, chociaż czasami trochę bolało. Może uznać to za szaleństwo, ale cieszę się jak czasami coś mnie ugryzie i mogę później powiedzieć, że wiem jak to jest 😀

Zbocza Pic de Coma Pedrosa w Pirenejach / Andora

Edyta: Którą z Twoich dotychczasowych podróży możesz określić jako tę najważniejszą i dlaczego? Co się wydarzyło w trakcie tej wyprawy, co się wydarzyło w Tobie?

Piotr: To wyprawa do Afryki, do Parku Narodowego Krugera. Oglądałem tam w środowisku naturalnym setki gatunków! Oprócz tych znanych z ogrodów zoologicznych jak lwy, gepardy, słonie, żyrafy widziałem z bliska dziesiątki gatunków antylop, krokodyle, pawiany, koczkodany, nosorożce, bawoły, likaony, hieny, dzioborożce czy pingwiny. Wszystko na obszarze chronionym o powierzchni 360-krotnie większej niż Karkonoski Park Narodowy. Wstawałem po 4 w nocy by do zmierzchu móc je podglądać. Tak mijały całe dni! To było niezwykle fascynujące. To właśnie tam zrozumiałem, że esencją życia na tej planecie jest jej podglądanie, podziwianie i poznawanie. Że nie ma sensu płacić za nie wiadomo jakie rozrywki, skoro to, co może zrobić największe wrażenie jest za darmo, jest wkoło nas, żyje i próbuje przetrwać. Oczywiście istnieje jeszcze szereg ważnych dziedzin, których nie powinien pominąć człowiek, ale największym dobrem i pięknem na Ziemi jest Natura! Jest bardziej fascynująca niż wymyślone przez wyobraźnię ludzi kreatury ze świata fantasy czy science-fiction. Z tą różnicą, że tę niezwykłość możemy spotkać po prostu wychodząc z domu.  Nie potrzebujemy do tego żadnych środków, nic nie musimy posiadać. Ta fantastyka czeka na podwórku aż ją dostrzeżemy. Wystarczy dla każdego. Polecam.

Pingwin przylądkowy na plaży w Simon’s Town na Półwyspie Przylądkowym / Republika Południowej Afryki

Edyta: Z pewnością masz swoją listę miejsc, do których jeszcze chcesz pojechać i odkryć. A czy istnieje takie miejsce, w którym chciałbyś zostać nieco dłużej, tak aby się w nim zadomowić?

Piotr: Oczywiście, że tak. Takich miejsc mam również całą listę. Wiele z nich mogłem odwiedzić już w przeszłości, ale nie zrobiłem tego, bo nie mógłbym tam spędzić tyle czasu ile bym potrzebował. Czekają na lepsze czasy, jak to się mówi. Niestety życie mamy tylko jedno, więc nie będę w stanie pojechać wszędzie na tak długo jakbym tego chciał. Od zawsze chciałem polecieć na Madagaskar, na pół roku co najmniej. To wielka wyspa. Trochę bliżej, w Europie, mam dwie takie destynacje – Islandię i Rumunię.

Edyta: Gdzie jesteś teraz w swoim życiu? Na jakim etapie, z jakimi przemyśleniami, refleksjami?

Piotr: To bardzo trudne pytanie, ale postaram się na nie odpowiedzieć. Próbuję zrozumieć ten świat, przestrzeń i jej mieszkańców. Czuję się jego częścią – częścią przestrzeni i jednym z tysięcy jej mieszkańców. Może to zabrzmieć szaleńczo, ale w pewien sposób czuję wspólnotę komórek ze światem organicznym, który mnie otacza. W końcu budują nas te same związki chemiczne, funkcjonujemy na podstawie tych samych kodów, kluczy, procesów i algorytmów. To uczucie sprawia, że gdziekolwiek bym nie był mam towarzystwo. Życie jest wszędzie, choć często nie łatwo je zrozumieć. Żyję trochę jak ludzie tysiące lat temu – wszystko co mogę otrzymać z Natury jest dla mnie darem. Obecnie ludzie (generalizując) uważają, że wszystko jest ich własnością, wszystko im się należy i konsekwencją tego jest to, że na wszystkim chcą zarobić. Nie mają czasu na docenianie tego, co posiadają. Uważając wszystko za dar człowiek cieszy się z wszystkiego co otrzyma, co posiada, choćby to było niewielkie. To w pewien sposób sztuka doceniania tzw. „małych rzeczy”. Polecam każdemu taki sposób myślenia i postrzegania. W międzyczasie uwolniłem się od ludzkich spojrzeń i opinii, a to znacznie zmniejsza ciężar człowieka i pozwala na więcej. Zawodowo jestem na etapie przenoszenia swoich pasji na pracę. Połowicznie udało mi się już to osiągnąć, ale to długi proces, który być może nigdy się nie skończy. Przede mną mnóstwo pracy, mnóstwo wiedzy do zdobycia, mnóstwo aspektów do przereflektowania, mnóstwo do zrozumienia. Bo w gruncie rzeczy bardzo niewiele wiem.

Na Keprniku w Wysokim Jesioniku w czeskich Sudetach Wschodnich

To ostatnie zdanie jest bardzo charakterystyczne dla Piotra.
„Bo w gruncie rzeczy bardzo niewiele wiem” – tak mówi człowiek, którego blog „Wyszedł z domu” jest przepełniony artykułami opisującymi jego wyprawy, doświadczenia, obserwacje i przemyślenia, które niejednokrotnie są bardzo odkrywcze i porządkują wiedzę.
Tak mówi człowiek, którego na facebooku obserwuje grubo ponad 5 tys. osób. 

Ciekawość świata i wrażliwość na jego piękno, szacunek wobec Natury oraz pokora i skromność  – to wartości, które urzeczywistniają się zarówno w rozmowach z Piotrem, ale przede wszystkim na każdym kroku podczas jego wędrówek.

Przepełnia mnie ogromna wdzięczność i radość, że mogę od czasu do czasu razem z Piotrem przemierzać górskie i leśne ścieżki. To niezwykłe doświadczenie obserwować jego pasję, kiedy jest w terenie i z ciekawością wodzi wzrokiem za każdym motylem, owadem, przygląda się roślinom i zwierzętom, identyfikując je i nazywając – „bo w gruncie rzeczy bardzo niewiele wiem”.

Możecie tego doświadczyć, odwiedzając jego bloga wyszedlzdomu.pl oraz profil na FB facebook.com/wyszedlzdomu/. Wpisy Piotra są niesamowicie wciągające, ale jednocześnie rzeczowe i konkretne, ubogacone przepięknymi fotografiami.

Tatry Wysokie, widok m.in. na Świnicę

Najbardziej jednak zachęcam, aby wyjść z domu wraz z Piotrem, który jak sam o sobie mówi, jest szwędobylskim przewodnikiem sudeckim i z wielką radością pokaże Wam piękno otaczającego nas świata. Jest przecież tyle do odkrycia!

Podczas tej wyprawy – wyprawy w świat Piotra – towarzyszyła mi jedna refleksja.

Pasja życia jest naszym paliwem, gdyż to właśnie energia z niej płynąca, pozwala każdego ranka budzić się z radością i pragnieniem, aby szybko wstać z łóżka i doświadczać piękna świata.

Tego życzę nam wszystkim, a Piotrowi dziękuję za inspirującą rozmowę i podróż, w którą nas zabrał.

Edyta Grygorcewicz

About Author

client-photo-1
Astur4-cms

Comments

Dodaj komentarz

siedem + cztery =