Babcia Pola opowiada… Wyspa Wolin

babcia pola

BABCIA POLA OPOWIADA…

Wyspa Wolin

Zaprosiliśmy do współpracy panią Apolonię – naszą turystkę, która zjeździła Polskę wzdłuż i wszerz, a prywatnie jest babcią dwojga wnucząt. Babcia Pola postanowiła na łamach naszego bloga poopowiadać nam o Polsce. Będzie zabierać nas i swoje wnuki w różne zakątki Polski, będzie przybliżać nam piękno naszego kraju, opowiadać o regionach i zachęcać do podróżowania po Polsce wraz z dziećmi.

 

Witam wszystkich,

Mam na imię Apolonia, dla moich wnuków Nelci i Krystianka jestem babcia Pola, a mój mąż mówi do mnie babka Polka, a Wy nazywajcie mnie jak chcecie.

Moje wnuki są jeszcze małe: Nelcia ma dopiero kilka lat, a Krystianek zaczął chodzić do szkoły. Zanim te dzieciaki zaczną podbijać świat, jeździć na szkolne wycieczki po Europie, spędzać zielone szkoły nad ciepłymi morzami, powinny poznać nasz kraj. I ja postanowiłam im go pokazać. A Wy jedźcie z nami, nie pożałujecie. Polska jest naprawdę piękna i nieraz okaże się, że wcale jej nie znacie.

Dziś zabieram Was i moje wnuki w północno-zachodni kraniec naszego kraju, na krótki weekendowy wypad na Wyspę Wolin i do Międzyzdrojów. Zapinajcie pasy i jedziemy….

A na początek…. Czy wiecie, że wyspa Wolin jest największą polską wyspą? Jest w kształcie trójkąta, od stałego lądu oddziela ją rzeka Dziwna, od strony Niemiec – Zalew Szczeciński i ujście rzeki Świny, a od północy Morze Bałtyckie. Wyspa  ma 265 km kw. Sami zaraz przekonamy się jak różnorodny krajobraz jest na tym terenie. Od wielkich lasów należących do Wolińskiego Parku Narodowego, przez różnorodne jeziora, po szerokie płaskie plaże, pofalowane wydmy oraz strome klify dochodzące do 90 m wysokości.

Gdy tylko dojedziemy do miejscowości Wolin leżącej nad rzeką Dziwną, zatrzymamy się w skansenie o nazwie „Centrum Słowian i Wikingów”. To wielka atrakcja dla dzieci, szczególnie chłopców, ale również dla dorosłych. Czemu Słowianie i Wikingowie razem? Bo Słowianie od zarania dziejów zamieszkiwali wyspę Wolin i pozostawili po sobie wiele śladów. Byli rolnikami, drwalami, ale też z racji bliskości morza, rybakami a nawet korsarzami czyli piratami zwanymi wówczas chąśnikami. A Wikingowie, skąd znaleźli się na wyspie Wolin? To skandynawski lud wojowniczy, który od wczesnego średniowiecza organizował morskie wyprawy w celach zarówno  kupieckich, osadniczych, ale również w celach grabieżczych. Również oni pozostawili na wyspie Wolin swoje ślady. Pobyt w Centrum pozwala nam przybliżyć tamte czasy. Widzimy rekonstrukcje chat wyposażonych w przedmioty codziennego użytku, łodzie, którymi posługiwali się ówcześni mieszkańcy, elementy uzbrojenia. Można je dotknąć, potrzymać, a nawet przymierzyć zbroję. Krystianek będzie mógł porównać swój świecący miecz do oręża jakim władali ówcześni wojownicy. Jest również plac zabaw dla dzieci. Rodzice mogą spróbować potraw kuchni słowiańskiej: podpłomyków czy ciasteczek owsianych. Obsługa w skansenie, przyodziana w dawne stroje, dopełni wrażenia podróży w czasie. Nie zapomnijcie tam wstąpić, szczególnie z dzieciakami.

Następnym punktem naszego zwiedzania wyspy jest  Jezioro Turkusowe w Wapnicy. To niewielkie jezioro powstałe na wyrobisku kopalni kredy, którą zamknięto w połowie XIX w.  Jezioro nie jest duże, ale dość głębokie. Dno pokrywa biała warstwa kredy, która odbijając załamujące się światło, tworzy piękny turkusowy kolor wody.  Samochód zostawimy na parkingu i stamtąd szlakiem turystycznym pójdziemy na punkt widokowy na Piaskowej Górze. Dzieciaki będą szczęśliwe. Raz, że fajny spacer, a dwa wspaniały widok na Turkusowe Jezioro.  Naprawdę warto.

Przejeżdżając wzdłuż jeziora Wicko Małe już tylko kawałeczek drogi do Międzyzdrojów – niekwestionowanej stolicy wyspy. A tu, jak to w dużym turystycznym mieście – atrakcji i ludzi mnóstwo.

Najpierw pójdziemy na plażę, bo dzieci nie dadzą spokoju, muszą zobaczyć morze i zanurzyć nogi w wodzie. W samym centrum miasta plaża jest piaszczysta, ale dość wąska, idąc w kierunku wschodnim, powoli przechodzi w kamieniste podłoże, które szybko kończy się wysokim klifem. Ale my zatrzymamy się w samym centrum przy molo. Betonowe molo ma prawie 400 metrów długości, mieszczą się na nim sklepiki, kawiarenki, restauracje i lodziarnie. Dzieci uwielbiają te kręcone amerykańskie lody z maszyny. Krótki spacer, kupno lodów i podziwianie widoku z mola, to najważniejszy punkt programu pobytu w Międzyzdrojach. Najgorzej jest z parkingiem, można godzinami jeździć w kółko i nie znaleźć miejsca, by zostawić samochód. Na to już niestety rady nie mam.

Białe wieżowce hoteli i apartamentowców na tle ciemnych klifów wybrzeża, to piękna wizytówka miasta. Jeszcze do niedawna Hotel Amber Baltic był synonimem luksusu w mieście. Dziś ma już sporą konkurencję. Ale spacer po Promenadzie Gwiazd, która otwiera drogę do tego hotelu, należy do kanonu miejsc, które trzeba w Międzyzdrojach zobaczyć. Festiwal Gwiazd, co roku do miasta ściąga tłumy, chcących  popatrzeć na swoich ulubionych celebrytów. Ludzie kultury pozostawiają coraz to nowe odciski dłoni na trotuarze. Nasze dzieci, jak tylko jeszcze trochę podrosną, to z pewnością znajdą tu swoich ulubieńców z dziedziny filmu czy muzyki.  Należy jeszcze wspomnieć o kulturalnych ławeczkach, na których można przycupnąć i zrobić sobie zdjęcie np. z Krzysztofem Kolbergerem czy Gustawem Holoubkiem.

Tymczasem ja zabieram moje wnuki do Bałtyckiego Parku Miniatur, który znajduje się co prawda na drugim końcu miasta, ale od mola kursuje bezpłatny Bałtycki Minibus lub „Międzyzdroje Express” – kolejka,  która obwiezie nas po mieście i na koniec dowiezie pod samą bramę Parku. Bałtycki Park to rozrywka dla dzieci i dla dorosłych. Skupia się przede wszystkim na odwzorowaniu budowli z krajów basenu Morza Bałtyckiego. Możemy zobaczyć tam zamki, pałace, obiekty sakralne, ale i ciekawe latarnie morskie z różnych krajów, historyczne bramy, a nawet przepiękny most nad Sundem. Drugą część, która na pewno spodoba się dzieciom, to świat miniaturowych kolejek. Przewodnicy, którzy tam pracują, wspaniale opowiadają historię obiektów, potrafią zachęcić do słuchania i dzieci i dorosłych.

Międzyzdroje nieodłącznie kojarzą się z Wolińskim Parkiem Narodowym, którego symbolem jest orzeł bielik. Musimy koniecznie tam pójść z dzieciakami. Myślę, że zarówno Nelci jak i Krystiankowi spodoba się Zagroda Pokazowa Żubrów, która jest niczym mały folwark, gdzie możemy podziwiać zarówno dostojne żubry jak i dziki, sarny, jelenie oraz bieliki. Dla dzieci to wielka atrakcja. Półgodzinny spacer do Zagrody piękną, leśną drogą będzie wielką przyjemnością.

Ale dopełnieniem wrażeń z Wolińskiego Parku Narodowego będzie jeszcze widok z Kawczej Góry. Samochód zostawimy na parkingu Kwasowo, stamtąd możemy iść zarówno do Zagrody Żubrów jak i  na Kawczą Górę. Spacer pod górę nie jest uciążliwy, choć czarny szlak pieszy może temu zaprzeczyć. Gdy dojdziemy na punkt widokowy, to nawet dzieciom spodoba się panorama rozciągająca się wokół. Od zachodu widać wejście do portu Świnoujście, a przy dobrej widoczności panoramę wyspy Uznam należącej prawie w całości do Niemiec.

Nasza wizyta na wyspie Wolin powoli dobiega końca. Dla wytrawnych trekkingowców polecam jeszcze postój na parkingu pod klifem Gosań i szybką wycieczkę na punkt widokowy na najwyższym klifie o wys. 93m n.p.m. To tylko ok. 600 metrów spaceru, a widok znowu zapiera dech w piersiach. Niebieska tafla morza łączy się z niebieskim bezchmurnym niebem i trudno się zorientować, gdzie kończy się morze, a gdzie zaczyna się niebo. Jeżeli będziecie mieć szczęście tak jak my i traficie na idealnie bezchmurną pogodę, to możecie podziwiać cudowny zachód słońca. Wówczas złocista kula topi się w morskiej toni i na naszych oczach znika całkowicie z horyzontu.

Czas już opuścić wyspę Wolin. Pozostała nam jazda samochodem wzdłuż wybrzeża. Po drodze mijamy małe turystyczne miejscowości jak: Wisełka, Świętouść czy Międzywodzie. Wszystkie te wioski rozwijają się w bardzo dynamicznym tempie. Dostęp do morza to dla nich okno na świat, bilet do rozwoju gospodarczego. Ostatnią miejscowością na wyspie Wolin jest Dziwnów, ale tylko jego zachodnia część leży na lewobrzeżnej stronie rzeki Dziwnej, która swoim ujściem tworzącym Zalew Kamieński, odcina wyspę  od lądu stałego. Całe centrum miasteczka leży po prawej stronie rzeki i nie należy już do  wyspy.

I tak zakończyliśmy wizytę na Wyspie Wolin, wracamy do domu, a za tydzień zabiorę moje wnuki i Was, jak będziecie chcieli oczywiście, na weekend w Beskidzie Śląskim.

Do zobaczenia – Babcia Pola

About Author

client-photo-1
Astur4-cms